Kłamstwo statystyczne

Statystyka nie kłamie. Kłamią najwyżej ci, którzy ją wykorzystują.
„Są kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyka” – mawiał podobno polski matematyk, Hugo Steinhaus, i podobno też parę innych osób. Wiedzieli, o czym mówią. Inaczej niż ci, którzy teraz to zdanie bezmyślnie powtarzają. Bo wcale nie chodzi w nim o to, że statystka jest największym kłamstwem. Nie jest nawet najmniejszym. Ale przy jej pomocy można sprawić, że ludzie uwierzą w te największe.
Statystyka to tylko narzędzie. Potężne albo kompletnie bezradne – w zależności od tego, do czego chcemy je zastosować. Nadaje się świetnie do opisywania zbiorów składających się z wielkiej liczby elementów, za to jest całkowicie nieprzydatna w odniesieniu do pojedynczego elementu. Mimo to często próbujemy informacje dotyczące całości przekładać na jej składniki – i za błędy winimy statystykę. A powinniśmy winić siebie.
Prosty przykład: Kowalski zapadł na chorobę X. Według danych WHO chorowało na nią 2 miliony osób, z czego 1,5 miliona zmarło. W tej sytuacji „75 proc. chorych na X umiera” to statystyka. Ale „Kowalski ma 25 proc. szans na przeżycie” to… bzdura. O szansach Kowalskiego na wyzdrowienie nie wiemy nic. One zależą od lekarzy, właściwego leczenia, nastawienia i organizmu pacjenta – ale w żaden sposób nie zależą od tego, ile osób na tę chorobę umiera.
A te 25 proc. to są szanse na przeżycie statystycznego Kowalskiego. Tego, który i tak nie istnieje.

Może Ci się również spodoba

Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.