Czarne jest białe

Łatwo przekonać tłum, że czarne jest białe. Prawdziwa sztuka to sprawić, aby ludzie sami doszli do takiego wniosku.

Idą wybory. A to oznacza, że będziemy ze wszystkich stron atakowani przez speców od psychologii społecznej. Tak naprawdę to oni będą walczyć – o to, kto lepiej wykorzysta nasze lęki, emocje i odruchy.

Sposobów jest mnóstwo i są dosyć dokładnie opisane. Pamiętacie spot z pustoszejącą lodówką? To było proste wykorzystanie mechanizmu „nastrasz, a potem podsuń łatwe rozwiązanie”. Nieważne, że lęki były irracjonalne. Ważne, że były. Wybory to nie jest czas argumentów.

Jedną z bardziej perfidnych metod nazywam na swój użytek „piernik z wiatraka”. Najsłynniejszy przypadek jej wykorzystania to walka o fotel prezydenta USA pomiędzy Bushem i Dukakisem w 1988 r. Sztab notowanego znacznie gorzej Busha wyemitował reklamówkę, w której główną rolę grał niejaki Willie Horton, morderca wypuszczony z więzienia w Massachusets na przepustkę, w czasie której zgwałcił kobietę i zranił jej narzeczonego – na dodatek czarny. Gubernatorem Massachusets był Dukakis. W efekcie Bush został mocnym człowiekiem, który zrobi porządek nie cofając się przed karą śmierci, a Dukakis opiekunem morderców, wypuszczającym ich na weekendy do domów.

Tymczasem fakty się zgadzały, ale wnioski już nie. Przypadek Hortona nie daje podstaw do oceniania Dukakisa. Rzecz w tym, że wnioski widzowie wyciągali sami. A argumentów Dukakisa nikt nie chciał słuchać – bo nudne były i wymagały myślenia.

Na tym to w skrócie polega. Zestawia się prawdziwe informacje w taki sposób, aby obiekt manipulacji odnalazł nieistniejącą zależność między nimi – tę, o którą nam chodzi. Tylko musi to zrobić sam. Jeżeli my ją podamy, to wielu zacznie się zastanawiać, czy aby na pewno nasze wywody są prawidłowe. A czy widzieliście kogoś, kto podważa swoje własne rozumowanie?

Mamy na przykład dwie mapki: jedną pokazującą poparcie dla Hitlera w wyborach w 1932 r., drugą – proporcje wyznaniowe. Okazuje się, że NSDAP wygrywała tam, gdzie większość stanowili protestanci. Wygląda więc na to, że protestanci poparli faszystów. Tak? A skąd to wiecie? Przecież żadna z tych mapek nie pokazuje, jak kto głosował…

Jest jeszcze jedna potrzebna rzecz. Trzeba grać na emocjach. Bez tego technika jest znacznie mniej skuteczna.

Weźmy informację o tym, że w Turyngii przydrożne toalety są czystsze niż w Bawarii. Ot, wskazówka dla jadących w Alpy, żeby postój zrobić trochę wcześniej. Teraz ją trochę przerobimy: „w Bawarii przydrożne toalety są brudniejsze niż w Turyngii”. Coś zaczyna drgać? To dodajmy jeszcze katalizatory: „w katolickiej Bawarii przydrożne toalety są znacznie brudniejsze niż w protestanckiej Turyngii”. Zgrzytacie zębami? To teraz wyobraźcie sobie, że to zdanie pada tam, gdzie między innymi dyskututuje się o różnicach pomiędzy Niemcami-katolikami i Niemcami-protestantami. Głos za protestantami i obraza katolików, prawda? A przecież to nadal to samo porównanie toalet w dwóch landach. Nie ma w nim żadnej oceny – ani katolików, ani protestantów, ani nawet Niemców…

Jak się przed taką manipulacją bronić? Tak jak zawsze. Oddzielać to, co rzeczywiście zostało powiedziane, od tego, co dodały nasze lęki, emocje i odruchy. Idą wybory, okazji do ćwiczeń będzie sporo. A wyrobiona odporność przyda się w codziennym życiu.

Może Ci się również spodoba

Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.