Komunikacja nadmiejska

W Anglii przy wysiadaniu z autobusu mówi się kierowcy „dziękuję”. A rozkład jazdy jest pojęciem umownym.
Na dodatek wsiada się tylko przednimi drzwiami. Wysiada też, bo drugich zwykle w ogóle nie ma (ja przynajmniej wyposażonych w nie autobusów nie widziałem). Bilet kupuje się u kierowcy – albo pokazuje mu już posiadany. I nie trzeba mieć odliczonej kwoty. A przynajmniej nie było trzeba w autobusach tych trzech linii, z których zdarzyło nam się korzystać. Kierowca przyjmował banknot, wydawał resztę i drukował bilet. Nikogo to nie dziwiło, nikt się nie oburzał ani nie denerwował, że się gdzieś przez nas spóźni. A mimo to autobusy jeździły w miarę punktualnie.
Możliwe, że w innych rejonach lub na innych liniach jest inaczej. W Wielkiej Brytanii w komunikacji miejskiej funkcjonuje bowiem wielu przewoźników. Tylko w okolicach, w których byliśmy (Nottingham – Leicester), działa ich chyba z dziesięciu. Każdy ma swoje autobusy, swoje trasy, swoje bilety, swoje ceny i swoje reguły. Wspólne są tylko przystanki.
Ceny biletów nie odbiegają specjalnie od naszych. Zniechęcające są opłaty za przejazdy jednorazowe: dojazd do lotniska kosztował 2,5 funta od dorosłego i 1,25 funta za dziecko. Ale to było kilkanaście kilometrów. Zdecydowanie korzystniej kupować bilet „tam i z powrotem”, jeszcze tańsze są przejazdy w ramach różnych biletów okresowych. Warto też się interesować wersjami grupowymi. Np. za całodniowy bilet rodzinny (dwójka dorosłych plus jedno lub dwoje dzieci) dający prawo podróżowania po całym hrabstwie – byle autobusami danego przewoźnika – płaciliśmy 6 funtów. A benzyna jest tam co najmniej o jedną piątą droższa niż u nas.
Ich autobusy są mniejsze od naszych, nawet te piętrowe. I tłoku w nich nie ma. Jakim więc cudem wychodzą na swoje? Ano może dzięki temu, że nie muszą utrzymywać watahy urzędników zajmujących się organizowaniem komunikacji miejskiej. I drugiej – kontrolerów do wyłapywania gapowiczów. Bo tam reguła jest prosta: nie masz biletu, nie pojedziesz.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Robert Kozlowski. napisał(a):

    No gdzie Police,a gdzie Anglia ???? Wysiada sie srodkowymi,dla sprostowania.Reszty kierowca w Polsce nie wyda,bo zawsze ma ;grube;.Przy zarobkach 1000 funtow,kara wynosi 20,a w Polsce ??? MALO TEGO ,TRAFI SIE DO ;BIKU;.Dziwna ta nasza Polska.Nie o taka nasi dziadkowie i rodzice walczyli.Ja nie bede walczyl,bo co to za ;Matka,ktora mnie cale zycie bije???;.

Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.