Kiełbasa z posła

Hasło „Poseł z Polic” to najzwyklejsza kiełbasa wyborcza. Na dodatek mocno nieświeża.
Czy warto mieć swojaka w parlamencie? Czasami warto, czasami nie ma to specjalnego znaczenia. Wszystko zależy od tego, jaką pozycję kandydat ma w swojej partii. Jeżeli mocną i może coś dla nas zwojować, wtedy warto – nawet gdyby był z ugrupowania, za którym nie przepadamy.
Na razie ujawniło nam się czworo polickich kandydatów z liczących się partii: Agnieszka Łapin (PSL), Kazimierz Drzazga (PiS), Tomasz Przerwa (PO) i Zbigniew Trojanowski (SLD). Z tej czwórki najbliżej spełnienia kryterium „głosuj na swojaka” jest Kazimierz Drzazga. Co nie znaczy, że blisko – na partyjnej liście ma numer 6, a nawet w szczecińskim PiS nie pamiętają, że jest wiceprzewodniczącym sejmiku województwa zachodniopomorskiego. Nawet gdyby jakoś dostał się do Sejmu, byłby pisowską maszynką do głosowania, lepiej więc dla Polic, żeby został tam, gdzie jest.
Jeśli chodzi o pozostałych, to, nie ujmując nic Tomaszowi Przerwie, 13 miejsce na liście kandydatów w okręgu, w którym wybieranych jest 12 posłów, mówi samo za siebie. Pozostała dwójka nie jest zbyt znana nawet w Policach (a pani Agnieszka nawet się do Polic nie przyznaje). No i są jeszcze lokalni kandydaci z partii, które mają raczej marne szanse na znalezienie się w parlamencie: Wiesław Nawrot z Trzebieży (Ruch Palikota) i Władysław Świst z Polic (PJN). W Ruchu Palikota bardzo dobrze reprezentowana jest gmina Dobra – ale co z tego…
Podsumowując: tak jak w poprzednich, również w tych wyborach nie warto głosować na kogoś tylko dlatego, że jest z Polic. Będzie to bowiem głos na partię, a nie na kandydata.

Może Ci się również spodoba

Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.