Jarosław, zostań

Kaczyński nie odejdzie, chociaż obiecywał. A ja się cieszę, że znów nie dotrzyma słowa.
Wybraliśmy. Większość Polaków wolała spokój, co dziesiąty chciał czegoś nowego, niecałe 30 proc. poparło zmiany w wersji PiS. Efekty było widać już wcześnie rano. Kurs złotówki zaczął iść w górę względem prawie wszystkich walut, w tym tych dla nas najważniejszych: franka szwajcarskiego i euro.
Nie ma jeszcze oficjalnych wyników (PKW sprawdziła 99,48% protokołów), ale wiele się już nie zmieni. PO ma ponad 39%, PiS poniżej 30%, 10% dla Palikota, PSL i SLD po nieco ponad 8%. Te wyniki to porażki dla PiS i SLD. W Sojuszu zapewne z fotela wyleci Grzegorz Napieralski, w PiS zmiany na tronie raczej nie będzie, chociaż w 2008 r. Jarosław Kaczyński zapowiadał:
„Co prawda jest do trzech razy sztuka, takie powiedzenie, jednak obawiam się, że dwie to będzie wystarczająca ilość, w związku z tym jeżeli w 2011 roku wyborów nie wygramy, to oczywiście pozostawię miejsce innym, pewnie młodszym, i to oni będą dalej to prowadzili”.
Nie pozostawi. Drugi raz już był rok temu, teraz jest trzeci. Ta deklaracja to takie samo Kaczyński verbum jak „jeżeli mój brat będzie prezydentem, ja nie będę premierem”. I dobrze.
Po raz pierwszy w historii drugiej i trzeciej RP zdarzyło się tak, że koalicja rządząca może kierować krajem przez drugą kadencję. Ale fenomenem jest co innego: dopiero co był kryzys, który może wrócić, w roku wyborów rząd podwyższył podatki, a silna opozycja, która rozdawała pieniądze, kiedy była u steru, musi pozostać w opozycji. Polacy powiedzieli jasno: być może zmiany są potrzebne, ale nie chcemy takich zmian, jakie proponuje Kaczyński. W Warszawie chcemy mieć Warszawę, nie Budapeszt.
I tak będzie, dopóki PiS będzie partią prezesa. Ale bez Kaczyńskiego nie będzie PiS. I wtedy jego miejsce może zająć coś znacznie gorszego. Dlatego wolę, żeby prezes został i przegrywał kolejne wybory.

Może Ci się również spodoba

Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.